środa, 7 czerwca 2017

Ciężkie życie właściciela pudla

Wielkimi krokami zbliża się sesja więc uznałam to za odpowiedni czas na reanimację bloga 😅
Dziś poopowiadam Wam jak ciężkie czasami bywa życie pudlarza. Wydaje Wam się, że wygląda ono tak samo jak życie każdego innego właściciela psa? Oj to się zdziwicie :P

Zacznijmy od zwykłych spacerów. Ot, bierzecie psiaka i idziecie w miasto, nic szczególnego. Niby tak aczkolwiek z pudlami nie da się tak normalnie się przejść. Gdy tylko pojawicie się w miejscu gdzie są inni ludzie zaczyna się istny koncert- ,,mamo, patrz pudel", ,,ooo, jaki pudelek" ,,hahaha pudel!" ,,o matko, TO PUDEL!". Jasne, jest to miłe i ma jakiś tam swój urok ale po pewnym czasie zaczyna się to robić denerwujące. Szczególnie gdy do ojojania dochodzi jeszcze wszechobecne robienie zdjęć- nie ważne, że akurat przechodzimy przez pasy, że pies szuka miejsca by załatwić potrzebę, że się śpieszysz. Ludzie wyciągają telefony i robią zdjęcia. Pół biedy gdy się zapytają- w takich sytuacjach nie widzę problemu i zawsze się zgadzam, ustawiam psa żeby w miarę korzystnie wyszedł. Zdarzają się jednak też sytuację gdy ludzie robią Wam zdjęcia z ukrycia gdy najmniej się tego spodziewacie- nie, to już nie jest fajne. Na szczęście z głaskaczami nie mamy jakiegoś szczególnego problemu gdyż z góry uprzedzam ludzi, że moje psy nie lubią gdy obcy ludzie sadzą do nich łapy- zazwyczaj takie wytłumaczenie wystarcza. Nie ukrywam, że podoba mi się to, że moje psy wzbudzają wszechobecny zachwyt ale uwierzcie, że idzie się tym zmęczyć szczególnie jeśli cały dzień  wysłuchujecie ochów i achów. Plusem jednak jest to, że mamy z tego pewnego rodzaju profity- czy to możliwość wejścia do różnych lokali (bo przecież ten piesek jest taaki uroczy) czy możliwość brania udziału w sesjach zdjęciowych (wszak pudle dziś są ,,towarem" deficytowym)
Natalia Śliwińska przy pracy :P


Dla odmiany postanowiliście wybrać się na spacer na łąki? Ekstra, dopiero tu zrozumiesz co znaczy mieć w domu pudla. Pudel nie zrozumie, że właśnie wyszedł z kąpieli i dobrze by było gdyby stan względnej czystości utrzymał się chociażby kilka dni. Możesz mieć pewność, że oprócz masy różnorodnej roślinności trudnej do wyczesania z sierści będziesz mieć zajęcie na najbliższe kilka godzin w postaci sprzątania górki piasku i innego badziewia które wyleci z Twojego pudla. Czyż one nie są kochane? Tak się starają by właściciel się nie nudził :)
Próba przechytrzenia pudli czyli testujemy nałapniki
A tak się kończy prawie każdy spacer po łąkach
Psie eventy, zawody itp. Sprawa prosta- bierzesz psa i jedziesz. No nie bardzo, nie w przypadku pudla Wyjazd na jakąkolwiek imprezę wiąże się z przymusową kąpielą i chociaż powierzchownym ogarnięciem psa. No bo kto to widział żeby z brudnym czy zarośniętym jechać do ludzi?! Toż to wstyd. Tak moi mili, pudel już po tygodniu po kąpieli wygląda jakby przez miesiąc trzymany był w piwnicy. Kąpiel, suszenie, rozczesywanie, strzyżenie- kilka godzin pracy gwarantowane. Nie ma, że się nie chce- ściskamy tyłeczek i szorujemy naszego pudliszona by mógł być gwiazdą.
Przed kąpielą i po kąpieli- różnica kolosalna, nieprawdaż?
Barfik. Moje psy od jakichś 5 miesięcy są na barfie. Super, nie? Psy zadowolone, ja również się cieszę gdy widzę jak męczą się z kawałami mięcha. W czym więc rzecz? Po posiłku wiecznie znajduje zachomikowane kawałki mięsa w łapach, uszach czy innych częściach ciała. Dodatkowo po jajeczku macie pewność, że do tej pory puchate uszy Waszego pudelka zmienią się w sztywne druty które ciężko rozczesać. Maseczka z jaja rulez!
Wygląda apetycznie i wręcz czyha na pudlową sierść
Skoro już mowa o jedzeniu to pora na mniej przyjemną rzecz z tym związaną a mianowicie- biegunka. Każdemu psu się zdarzy, jasne. U pudla jednak jest ona wybitnie uciążliwa. Wychodzenie co 5min na dwór to jedno, drugie to non stop brudny tyłeczek. Nie ważne jak go wygolę (szczególnie u Chi)- przy biegunce non stop ląduje w wannie. Wyobraź sobie sytuacje- pies budzi Cię o 3 rano za potrzebą, masz ten komfort, że możesz go wypuścić na dwór samego więc zaspany idziesz i to robisz. Wołasz psa z powrotem i przed ponownym pójściem spać musisz jeszcze go podmyć. No niefajnie. Szczególnie gdy zdarza się to kilka razy w ciągu nocy.
,,Ale mamo! Ja nie robię tego specjalnie!"
To chyba tyle sytuacji w których zaczynam się zastanawiać po jaką cholerę były mi te pudle :P A jak jest u Was? Jakie są specyficzne obowiązki/sytuacje związane z Waszymi psami?

5 komentarzy:

  1. Spodziewałam się tych kłaków �� U nas problem jest taki: "Masz borderka? Chcesz być modna, jesteś głupią gówniarą!" Najs.
    Pozdrowienia Zosia&Beethoven

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi jak posiadanie amerykanskiego cockera ;)
    Paula, szelciaki i acs :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Przy aussie dodaj jeszcze kłaki, kłaki, kłaki! A podobno im krótszy ogon tym bardziej okupane portki :/

    Buziaki dla pudełków :)

    OdpowiedzUsuń
  4. u mnie ludzie albo się mega zachwycają albo uciekają i mówią do mnie coś w stylu ,,On cię zaraz pożre, te psy są agresywne!". I też jest uciążliwe, że moja psina jest krótkołapkiem. Jak pada, albo idziemy gdzieś na łąki czy coś, zawsze ma brzuch uświniony i wtedy hop do wanny. Ale i tak bym nie zamieniła mojej suni na innego <3 Pozdrowienia dla Chica i Greya! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojejku, a ja myślałem, że mam wiele problemów ze swoim psiakiem. Jako, że u nas możliwości na psa krótkowłosego nie ma (alergia), musimy mieć pieska z choćby średnim włosiem i taka jest własnie Fleur. Średnia, średnia, ale ogon niemal jak u lisa. Ciągłe czesanie go, żeby wyglądał dobrze, wyciąganie śmieci, czy mycie go. Istna masakra z ta kitą, szczególnie, że panienka dotykania ogona bardzo nie lubi.

    Pozdrowienia od Bel i Fleur!

    OdpowiedzUsuń