poniedziałek, 4 lipca 2016

Dlaczego NIE polecam hodowli moich psów


Temat może dość kontrowersyjny, może się narażę paru osobom ale myślę, że warto to napisać. Często dostaję pytania skąd są moje psy, czy polecam te hodowle itp. Odpowiedź zawsze jest taka sama: NIE.
Później staram się wytłumaczyć czemu (wszak obie hodowle zrzeszone w ZKwP) więc i tu postaram się o tym napisać.










Zaczniemy od hodowli Chi- Karmazynowy Błękit.
Znalazłam ogłoszenie, tak się złożyło, że hodowla była w mieście w którym akurat następnego dnia mieliśmy być (kto był w Janowie Lubelskim ten wie jaka to mała mieścina). Okej, umawiamy się na wizytę. W hodowli byłam cała w nerwach, w stresie więc nie zwróciłam uwagi na to co powinno być oczywiste.
Hodowca nie pokazał mi nawet matki miotu, wszystkie psy były zamknięte w oddzielnym pokoju. Idąc po szczeniaka zapytał tylko czy chcę zobaczyć psa czy suczkę. Wyniósł małego papisia i dał prosto na kolana z przykazem żeby nie puszczać na podłogę bo świeżo po szczepieniu a tu chodzą dorosłe psy i nie chce żeby szczeniak czymś się zaraził. No okej, głupia naiwna uwierzyłam. Dopiero po powrocie z Chi do domu wyszło na jaw jaki był tego powód. Gdy tylko człowiek się do niego zbliżał był wielki pisk i sikanie pod siebie. Gdy zostawał sam w domu to na dźwięk otwieranego zamka czy wchodzącego człowieka była ucieczka i sikanie. Tak się nie zachowuje szczeniak z dobrej hodowli. Coś ewidentnie było nie tak. Na szczęście udało nam się to opanować i teraz patrząc na Chi w życiu nikt by nie powiedział, że aż tak było źle.
Z perspektywy czasu widzę jaki wybór tej hodowli był lekkomyślny i nieprzemyślany. Jednak chyba było to przeznaczenie, że w zabitej dechami wiosce była akurat hodowla pudli, z wolnymi szczeniakami. Oczywiście nie żałuję bo z Chi się dogaduje rewelacyjnie jednak wiem, że mogłam lepiej wybrać.





Grey- hodowla Toples. 
Doskonale znana wśród pudlarzy i to nie ze względu na jakieś wybitne osiągnięcia wystawowe. Co więc rozsławiło tą hodowlę? Akcja animalsów z 2009r. gdzie rozbijali pseudohodowlę (wątek na dogomanii ) Niby właściciel podpisał jakieś dokumenty w których oświadcza, że nie będzie prowadził już hodowli. I co z tego skoro kilka lat później zarejestrował się w Związku Kynologicznym.
Wg. osób jeżdżących na wystawy psy z tej hodowli są w okropnym stanie psychicznym, spora część jest wręcz przerażona. Osobiście ich nie widziałam więc swojej opinii wydać nie mogę. O tym jak został przekazany mi Grey pisałam w grudniu (KLIK ). Zapewne gdyby nie fakt, że był on do adopcji w życiu nie wzięłabym psa z tej hodowli. To była tak spontaniczna decyzja, że pominęłam wszystko co złego słyszałam. Co do samego psa jakichś wielkich ,,zastrzeżeń'' mieć nie mogę. Fakt, nie umiał on jeść nic innego poza karmą ale nie jest to jakimś strasznym przewinieniem, Ot, dla wygody sypali suchą i tyle. Bawić się też nie umiał, wszystko nowe go przerażało. Mieliśmy trochę problemów ze zdrowiem, nawet weterynarz podejrzewał zapalenie nerek. Na pytanie skierowane do hodowcy czy wiedział coś na ten temat (wszak niecodziennie oddaje się normalnego szczeniaka) dostałam odpowiedź, że jak mi coś nie pasuje to mogę go w każdej chwili oddać, że dostałam psa wartego 2tys zł i jeszcze jakieś pretensje mam. Czy tak zachowuje się hodowca któremu zależy na psach, na zdrowiu  szczeniąt pochodzących od niego?
Wiem, że wiele psów z tej hodowli nie ma za ciekawego życia, część jest oddawana, sprzedawana bo właściciele sobie nie radzą czy coś. I w sumie ciesze się, że chociaż Greyek będzie miał spokojne, ciekawe życie.




Może niektórym wyda się to dziwne, że mając wiedzę o psach, udzielając się w psim środowisku wybrałam tak a nie inaczej. Może to sprawka tego, że ani Chi ani Grey nie był do końca tym wyczekanym, wymarzonym? Wiem natomiast, że kolejny pies będzie na pewno wybrany z głową, tak żebym nie musiała znowu odradzać jakiejś hodowli i pluć sobie w brodę, że kolejny raz dałam się ponieść emocjom.
Mam nadzieję, że ten post wyjaśni chociaż trochę moje nastawienie do tych hodowli. Zapraszam do dyskusji.

9 komentarzy:

  1. Zdrowy rozsądek zdrowym rozsądkiem, ale gdy przychodzi taka chwila i wiesz że jakiś psiak liczy na Twoją pomoc... nie da się raczej myśleć racjonalnie.
    Też doświadczyłam kilka lat temu podobnej sytuacji. Już trochę siedziałam w kyno świecie i mój pies miał być z super hodowli, wypielęgnowani, socjalizowany tip top.
    Okazało się jednak, że na mojej drodze pojawił się Nero - pies z problemami.
    Tak czy siak, kocham tego gamonia najmocniej na świecie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety ale tak już jest. Może nie powinnam, ale w głównej mierze winię za powstawania takich hodowli ZKwP. Związek kynologiczny powinien dopuszczać do powstawania nowych hodowli pod warunkiem, że wszystko byłoby kontrolowane, jakkolwiek to zabrzmi. Moim drugim psem miał być border z linii pracujących, ale 17-18 lipca jadę odebrać 7 tygodniowego szczyla z adopcji. Border poczeka. Nawiąże tutaj do moich poszukiwań odpowiedniej hodowli. Wprawdzie dostaliśmy już zielone światło od Kasi Jakubczyk z High Tension, dotyczące bordera na rok 2018/19 ewentualnie 2020 i tego się trzymamy. Hodowlę przejrzałam na wylot, kontaktowałam się z nabywcami szczeniąt po sukach z hodowli Kasi, i teraz pozostało jedynie czekać. Ale, no właśnie, gdyby nie pewna osoba, już rezerwowałabym bc w hodowli "Berneńska Przystań". Już sama nazwa rodzi różne pytania. Wszystko wydaje się być w porządku z hodowlą, poza tym do hodowli napisałam po zobaczeniu Molly, borderki która własnie pochodzi z tej hodowli ( http://zyciezmoimpsem.blogspot.com/p/molly_6.html ). No cóż, napisałam do właścicielki Molly z zapytaniem o hodowlę z której pochodzi i dowiedziałam się różnych rzeczy. Po wymienieniu dłuższych wiadomości i rozpatrzeniu sprawy oraz dotarciu do właścicieli szczeniąt z berneńskiej przystani, od razu zrezygnowałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż nie jestem jedyna , która się dała oszukać ...

    OdpowiedzUsuń
  4. I tym samym pokazuje że ZKwP nie jest taki święty. Ale hodowcy będą się bronić że tak jest. No cóż, może nie w każdej hodowli. Moim zdaniem żeby takie hodowle nie istniały to powinny być jakieś kontrole na hodowle w danych okręgach.
    Fakt, posiadam pierwszego psiaka z "domowej hodowli" to drugi pojawi się ze sprawdzonej hodowli :)
    Pozdrawiam,
    goldenowelove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej. Trafiłam na bloga przypadkiem z fb. Jestem wielką miłośniczka rasy. Od zawsze marzyłam o swoim pudlu. Od roku szukałam psa dla siebie. Uważam się za osobę naprawdę ogarniętą w psich tematach. Hodowla topless była notorycznie w ogłoszeniach dlatego nie brałam ich pod uwagę. Chciałam zrobić to dobrze. Pisałam do wielu hodowli. Szukałam psa do domu. Przyjaciela rodziny. Wiedziałam, że dam mu wiele uwagi, miłości, zabaw i szkolenia - wszystkiego czego mu potrzeba. Chciałam go wziąć ze sprawdzonego miejsca. Pisałam do wielu hodowli. Oczywiście ceny zaczynały się od 3 tys. Proponowałam zapłatę w ratach. Wiem, że pies to nie agd ale nie oszukujmy się. Ile osób młodych chętnych z werwa, zakładający rodzinę, z dzieckiem ma do wyrzucenia kilka tysięcy na psa który będzie sobie leżał na kanapie i kopał dziury w ogrodzie. Kto ma kupować te psy? Jak kogoś stać to jasne- czemu nie, ale czasami ludzie mają mniej warte samochody niż wołają sobie hodowcy. A czasami po prostu zdrowy rozsądek na to nie pozwala. Oczywiście można wziąć psa ze schroniska za darmo. Racja. Jednak mając małe dziecko, innego psa w domu, prace, rodzinę to po prostu strach wziąć psa ze schroniska,bo nigdy nie wiadomo jaki jest dorosły pies... gdybym mogła wzięła bym je wszystkie a ludzi którzy je oddają znalazła i zrobiła niemiłe rzeczy... ale czy chcemy czy nie - są szczenięta z domowych hodowli za ludzka cenę i psy nie są gorsze niż te z niby Z KWP. Jak juz ktoś wcześniej zauważył- nikt tego nie sprawdza... założyć hodowle i po zdobywać tytuły dla psa to nie problem. Ostatecznie wzięłam pudla z domowej hodowli z rodowodem jakiegoś tam klubu. Za tysiac- a nie 5 tys... na miejscu widziałam rodziców, warunki. Zachowanie psów wobec nas... wszystkie były radosne, ciekawskie i zachowywały się jak normalne psy. I tak zapadła decyzja o kupnie. Zdaje sobie sprawę, że hodowcy ponoszą spore koszty utrzymania hodowli, ciężarnej suki itd. Ale brakuje alternatywy dla osób które nie chcą psa mnożyć czy wystawiać. Człowiek chce być fair. Jasne, że wolałabym dać pieniądze tej "dobrej hodowli" i próbowałam to zrobić.
    Prawda jest taka, że i tak ktoś weźmie szczenięta z tej "domowej" czy innej hodowli... bo się ludzie na tym nie znają a ceny szczeniąt są jedynym kryterium wyboru..

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej. Trafiłam na bloga przypadkiem z fb. Jestem wielką miłośniczka rasy. Od zawsze marzyłam o swoim pudlu. Od roku szukałam psa dla siebie. Uważam się za osobę naprawdę ogarniętą w psich tematach. Hodowla topless była notorycznie w ogłoszeniach dlatego nie brałam ich pod uwagę. Chciałam zrobić to dobrze. Pisałam do wielu hodowli. Szukałam psa do domu. Przyjaciela rodziny. Wiedziałam, że dam mu wiele uwagi, miłości, zabaw i szkolenia - wszystkiego czego mu potrzeba. Chciałam go wziąć ze sprawdzonego miejsca. Pisałam do wielu hodowli. Oczywiście ceny zaczynały się od 3 tys. Proponowałam zapłatę w ratach. Wiem, że pies to nie agd ale nie oszukujmy się. Ile osób młodych chętnych z werwa, zakładający rodzinę, z dzieckiem ma do wyrzucenia kilka tysięcy na psa który będzie sobie leżał na kanapie i kopał dziury w ogrodzie. Kto ma kupować te psy? Jak kogoś stać to jasne- czemu nie, ale czasami ludzie mają mniej warte samochody niż wołają sobie hodowcy. A czasami po prostu zdrowy rozsądek na to nie pozwala. Oczywiście można wziąć psa ze schroniska za darmo. Racja. Jednak mając małe dziecko, innego psa w domu, prace, rodzinę to po prostu strach wziąć psa ze schroniska,bo nigdy nie wiadomo jaki jest dorosły pies... gdybym mogła wzięła bym je wszystkie a ludzi którzy je oddają znalazła i zrobiła niemiłe rzeczy... ale czy chcemy czy nie - są szczenięta z domowych hodowli za ludzka cenę i psy nie są gorsze niż te z niby Z KWP. Jak juz ktoś wcześniej zauważył- nikt tego nie sprawdza... założyć hodowle i po zdobywać tytuły dla psa to nie problem. Ostatecznie wzięłam pudla z domowej hodowli z rodowodem jakiegoś tam klubu. Za tysiac- a nie 5 tys... na miejscu widziałam rodziców, warunki. Zachowanie psów wobec nas... wszystkie były radosne, ciekawskie i zachowywały się jak normalne psy. I tak zapadła decyzja o kupnie. Zdaje sobie sprawę, że hodowcy ponoszą spore koszty utrzymania hodowli, ciężarnej suki itd. Ale brakuje alternatywy dla osób które nie chcą psa mnożyć czy wystawiać. Człowiek chce być fair. Jasne, że wolałabym dać pieniądze tej "dobrej hodowli" i próbowałam to zrobić.
    Prawda jest taka, że i tak ktoś weźmie szczenięta z tej "domowej" czy innej hodowli... bo się ludzie na tym nie znają a ceny szczeniąt są jedynym kryterium wyboru..

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajny post. Dziękuję za odwagę. Obłuda i zmowa milczenia to rzeczy, których nie mogą zaakceptować jeśli chodzi o ZKwP. Cieszę się, że są ludzie, którzy potrafią o tym otwarcie mówić. Tak jak napisały moje przedmówczynie - są hodowle związkowe świetne i beznadziejne; są hodowle domowe - świetne i beznadziejne; są fabryki psów, których właścicieli należałoby zamykać w klatkach. Nic nie jest czarno-białe. A ponieważ kocham szczerych, odważnych ludzi i pudle, zaczynam śledzić bloga :-)

    OdpowiedzUsuń